Etykiety

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kupa dnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kupa dnia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 maja 2013

02.05.2013

Dziś kupa odezwała się z samego rana. Wyskoczyła radośnie i bezproblemowo z tyłka. Składała się z dwóch części o olbrzymich rozmiarach, a ich brzegi były mocno kłaczkowate, przez co wyglądały jak dwa wielkie kawałki brązowej waty cukrowej. Dodatkowo jeden z kawałków kupy unosił się na wodzie niczym boja.
Niestety, tym razem nie można było zaoszczędzić papieru. Na papierze ciągle zostawały jakieś ślady.

środa, 1 maja 2013

01.05.2013

Dziś Święto Pracy. Żeby odpowiednio je uczcić, należało się napracować. Tym razem przy robieniu kupy. Przy wytężanych z niemożliwym wysiłkiem siłach z tyłka wyszedł twardy jak skała kloc kruszący się na drobne bobki tuż za odbytem. Trwało to sporą chwilę, a czoło zrosił pot... O dziwo, papier toaletowy był czysty...

wtorek, 30 kwietnia 2013

30.04.2013

Kupa dała o sobie znać około 14:00. Wygoniła mnie do toalety odrywając sprzed ekranu monitora. Dzisiejsza kupa rodziła się na raty. Najpierw wyszedł ciemnobrązowy twardy kawałek o rozgałęzionym kształcie. Za nim, przy silnych skurczach mięśni, wyszły kolejne części o podobnej konsystencji i kształcie. Wszystkie fragmenty były wrzecionowate lub rozgałęzione, ciemne i pokryte cieniutką siateczką spękań.

Uwolnienie kupy wymagało mnóstwo wysiłku i bólu. Na papierze pozostała smuga niesmaku po niemiłym spotkaniu.

29.04.2013

Kupa nie miała dobrych warunków tego dnia. Czekała mnie bardzo długa podróż. Nie jest dobrze zostawiać swoją kupę gdzieś po drodze na stacji benzynowej, gdzie samotnie, między innymi obcymi kupami, w zimnej wodzie obcej kanalizacji, musi znosić ból rozłąki.

Dlatego mimo wszystko należy kupę zostawić w domu. Tego dnia kupa została zrobiona po szybkim, lekkim śniadaniu i stanowiła kilka marnych, podłużnych klocków o jasnobrązowym kolorze. Widocznie i kupa zestresowała się podróżą.

28.04.2013

Kupa została zrobiona po śniadaniu. Niestety, trzeba było czekać, aż inni domownicy skorzystają z toalety i pozwolą mi dokonać defekacji. Na szczęście jedna osoba mi ustąpiła w kolejce i można było zrobić kupę spokojnie.

Tym razem kupa została zrobiona dość szybko. Złożył się na to fakt, że cisnęła w jelito już wcześniej, a wyścig domowników do łazienki przyspieszył jej chęć wyjścia na zewnątrz.

Kupa tego dnia była ciemnobrązowa i stanowiła jednolity wałeczek pokryty głębokimi bruzdami niczym kanionami. Na papierze pozostał jedynie blady ślad.